Uwielbiam podglądać przedchrześcijańskie wierzenia i kultury! Kiedy byłam w
Meksyku, z fascynacją oglądałam, jak pradawna symbolika Azteków i Majów spogląda spod cienkiej warstewki katolicyzmu. Szkielety i piszczele w kulcie Świętej Śmierci! Santa Muerte. Matka Boska z trupią czaszką zamiast twarzy...
Katolicyzm idealnie się wpasował w starodawne wierzenia Majów. Niby zabronione i ukryte, ale wygląda jakby starożytny kapłan na ołtarze katolickie wdarł się siłą. Chociaż kościół zbudowali na fundamencie zburzonej piramidy Majów, to nic nie może ukryć faktu, że prosto w oczy patrzy nam wiele setek, a może i tysięcy lat starszy bóg. Gdzie był, kiedy hiszpańscy i portugalscy konkwistadorzy jego wyznawców tysiącami mordowali w imię miłości do blasku złota? Nie mógł użyć swojego kamiennego noża dla wyrwania im serca, jak to od wieków czynił? Powinien był.
Metody działania? Towarzyszący wyprawom misjonarze chrzcili i zaklepywali dla swojej sprawy jednych, a przeciwko innym szczuli, skłócając tubylców. Konkwistadorzy, z których większość stanowili awanturnicy i skazańcy, wspierali zbrojnie „nowych chrześcijan”. W wielu miejscach miało to charakter czystek etnicznych! Brzmi znajomo? Powinno. Było nawet nieco łatwiej niż w Europie, gdyż plemiona indiańskie żyły w stanie permanentnej wojny.
Kiedy finansowany przez zwolenniczkę siłowego narzucania jedynej „prawdziwej” wiary – Izabelę Kastylijską, Krzysztof Kolumb dopłynął do Meksyku (podczas IV wyprawy 1502-1504), żyło tam około 11 milionów ludzi. 100 lat później zostało ich tylko 1,5 miliona. W wielu miejscach działania konkwistadorów miały charakter czystek etnicznych. Przywleczone z Europy choroby, na które Indianie nie byli odporni, dopełniły „misyjnego” dzieła, wyludniając niektóre obszary w takim stopniu, że niektórzy badacze wskazują na to jako przyczynę zmian klimatycznych. Wymarcie ludności spowodowało gwałtowny przyrost obszarów intensywnie zalesionych w efekcie zmniejszenie ilości dwutlenku węgla, co pociągnęło za sobą obniżenie temperatury wypływającego z Zatoki Meksykańskiej Golfstromu, a to z kolei ochłodziło klimat Europy w takim stopniu, iż mieliśmy tu Małą Epokę Lodowcową. Przyjmuje się, że trwała od około 1570 roku do nawet 1900.
Iza w uznaniu licznych zasług jest (nadal) Służebnicą Bożą Kościoła katolickiego. Trudno to nawet skomentować. Widocznie „dobry” bozia takich lubi. W KAŻDYM niemal hiszpańskim miasteczku jest ulica imienia Izabeli Katolickiej, dokładnie jak u nas Jana Pała II.