APOSTAZJA katoliczki (fragment książki): 

Ostatnią deską ratunku przed strąceniem do piekła, na którą katolicki człowiek może liczyć, niezależnie od tego, jakiej klasy był łajdakiem za życia, nawet kiedy modły, gorzkie żale, msze i oleje święte zawiodą – jest równie jak spowiedź patologiczny wynalazek: CZYŚCIEC – tymczasowe miejsce pobytu dla duszy, gdzie pośmiertnie smażąc się w ogniu żywym na podobieństwo piekielnego, pokutować będzie, wypalając swoje grzechy z czasu, gdy bytowała na ziemi zespolona z ciałem. Do momentu całkowitego oczyszczenia się, aż do stanu chemicznie czystej miłości – wtedy dopiero godna będzie stanąć przed Bogiem. Niektóre dusze omijają ten niefortunny przedsionek, udając się bezpośrednio do raju bram. Niemniej to przywilej bardzo nielicznych „świętych” dusz. Ze względu na prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, iż takowa cieszy się towarzystwem samego Boga, każdy z nas na tym łez padole może się do takiego pana/pani pomodlić o wstawiennictwo, czyli lobbing w naszej sprawie. Nie będę tu komentować, co sądzę o kryteriach katolickiej świętości, ograniczę się do informacji krótkiej, lecz istotnej – zgodnie z doktryną – to papież orzeka o świętości tego czy innego, w czym pomaga mu Duch Święty, który będąc BOGIEM (częścią Świętej Trójcy), nie myli się NIGDY. Dlatego mający takowe wspomaganie papież MUSI mieć rację – choćby nawet sam był kompletnym debilem i/lub łajdakiem, a jego decyzje były inspirowane czysto politycznymi względami, nie mającymi nic wspólnego ze „świętością”.

 

Papież Grzegorz I (pontyfikat: 590–604) jest uznawany za autora dogmatu o czyśćcu. Wprowadził naukę o „ogniu oczyszczającym”. Sama nazwa „czyściec” po raz pierwszy pojawia się pomiędzy rokiem 1160 a 1180. Później doktryna została ostatecznie przyklepana przez Kościół w XVI podczas soboru trydenckiego i nadal jest przedstawiana wiernym do wierzenia. Grzegorz pochowany jest w watykańskiej Bazylice św. Piotra, według inskrypcji widniejącej na grobie pośmiertnie przyznany ma tytuł konsula samego BOGA (Consul Dei). Wooow, to się nazywa tytuł! Ciekawe, czy bozia coś o tym wie. Ponieważ w Biblii nic w temacie czyśćca nie wspomniano – nieco kreatywnych starań wymagało dopasowanie (lub dopisanie) właściwego fragmentu. Oto on: I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście (1 Kor 3, 11–17). Jeżeli ktoś bardzo chce, to zapewne da radę uwierzyć, że o pośmiertną pokutę tutaj chodzi!

 

Czyściec występuje wyłącznie w katolicyzmie – który wcześniej był systemem zero-jedynkowym jak całe chrześcijaństwo. Masz człowieku na koncie wiele podłych czynów = idziesz do PIEKŁA. A odwrotnie, jeżeli wiodłeś życie prawe, przyzwoite i w dobre uczynki obfite, czeka na ciebie NIEBO. KROPKA. Bez kombinacji i handelku odpustami na światową skalę. To ostatnie pomysłem jest absolutnie genialnym w swej prostocie – pozwala za prawdziwe, doczesne pieniądze sprzedać komuś zwolnienie, skrócenie albo złagodzenie kary za złamanie stworzonych przez siebie reguł i przepisów. Kary, która nastąpi po śmierci i polegać będzie na męczarniach w mistycznym, strasznym miejscu – które również się samemu wymyśliło.

 

Odpust może dotyczyć grzechów które już zdążyliśmy popełnić, lecz niegdyś mógł także tych, które dopiero mieliśmy w planach w bliższej lub dalszej perspektywie… Jeżeli tylko dysponowało się wystarczającymi środkami, wykupić się od ognia i męki, można było na setki lat! Bo tak liczymy czyściec. Voilà! Sprzedajemy usługę, która nie wiadomo, jak i czy w ogóle działa – przecież nikt tego nie sprawdzi, z REKLAMACJĄ z tamtego świata nie przybędzie. Tak przedstawił temat św. Łukasz (Łk 16, 24–31): Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę1 i bisior2 i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie – zawołał – zlituj się nade mną i poślij Łazarza, [...] do domu mego ojca. Mam bowiem pięciu braci. Niech im złoży świadectwo, aby chociaż oni nie trafili do tego miejsca udręki. Abraham na to: Mają Mojżesza i proroków, niech ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – nie przestawał prosić bogaty – jeśli pójdzie do nich ktoś z umarłych, opamiętają się. Wtedy Abraham powiedział: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał – nie dadzą się przekonać. Nie byłabym taka pewna – bajania księży to może niekoniecznie, ale gdyby mój kochany Dziadek osobiście do mnie przyszedł – o to zupełnie inna rozmowa!

 

Katechizm Kościoła katolickiego streszcza doktrynę o czyśćcu w punktach KKK 1030 i 1031, a o sposobach pomocy zmarłym wspomina w punktach 1032, 1371 i 1498. Podaje wiernym do wierzenia, że można pomagać duszom cierpiącym w czyśćcu. Dla nich (podobnie jak dla siebie) mogą uzyskiwać odpusty po spełnieniu ustalonych przez Kościół warunków: dobre czyny, modlitwa, posty, przystępowanie do komunii oraz płatne dodatkowo – nieszpory za zmarłych czy odprawianie w ich intencji mszy. Profesjonalna modlitwa zawodowca wszak lepszą jest od amatorszczyzny. Msza za zmarłego bliskiego, choć niekoniecznie musimy znać osobę/osoby, aby zamówić mszę, w trakcie której ksiądz czyta „intencję”. W ten sposób doktryna pozwala na naciąganie nie tylko samego zainteresowanego, ale także po jego śmierci, pamiętających go (i jego wyczyny), krewnych.

 

Zaś nieopodal Watykanu, nad samym Tybrem, w kościele Wstawiennictwa Najświętszego Serca, znajduje się muzeum dusz czyśćcowych3, a tam przechowywane są rozliczne pamiątki – głównie są to odciski płonących dłoni wypalone w drewnie lub tkaninie. Tak drodzy zmarli „upominać” się zwykli, o modlitwę za ich cierpiące dusze. Eksponaty, oczywiście wszystkie z „certyfikatami autentyczności” datowane są wyłącznie po oficjalnym „zatwierdzeniu do wiary” istnienia czyśćca. Wprawdzie obecnie „nauka” kościelna mówi, że ogień jest przenośnią, a czyściec czy piekło to w istocie metafizyczna tęsknota za boską miłością, lecz po co marnować takie wspaniałe DOWODY – wszak nadal mają MOC – strachem rzucenia ludu na kolana. Bez nich zmyślenie tylko i wyłącznie bujdą jest!

 

1 pozyskiwany ze ślimaków, najdroższy barwnik starożytnych tekstyliów

 

2 kosztowna tkanina powstała z jedwabistych nici – wydzieliny morskich małży

 

3 Muzeum Dusz Czyśćcowych Muzeum Dusz Czyśćcowych. Ono naprawdę istnieje! [zdjęcia] (aleteia.org) [dostęp: 23 VIII 2022]

 

 

PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Czyściec i inne zmyślone rytuały i dogmaty w które Kościół każe nam wierzyć

Kup lub wypożycz

Created by Eva Piprek with WebWave CMS 

Copyright 2021 Lorem Ipsum/Photos:Unsplash

Książka jest dostępna w księgarniach na terenie całego kraju, także w wersji e-book. Na mojej stronie udostępniam plik .PDF który jest jej rozszerzoną wersją autorską.

Zapraszam! 

 

Książka odpowiada na pytanie dlaczego apostazja jest dziś koniecznością.  Jak i kiedy kler wypaczył filozofię miłości Jezusa z Nazaretu. Oraz dlaczego kłamliwa interpretacja jego nauki na katechezie nadal wpływa na światopogląd współczesnych Polaków.