Książka odpowiada na pytanie dlaczego apostazja jest dziś koniecznością.  Jak i kiedy kler wypaczył filozofię miłości Jezusa z Nazaretu. Oraz dlaczego kłamliwa interpretacja jego nauki na katechezie nadal wpływa na światopogląd współczesnych Polaków.

Książkę lub e-book można kupić lub wypożyczyć.

 

Wydawnictwo:

Created by Eva Piprek with WebWave CMS 

Copyright 2021 Lorem Ipsum/Photos:Unsplash

Kup lub wypożycz

Scena z łaźni, a właściwie wyobrażenie na temat starożytnej łaźni rzymskiej, namalowane ok. 1470, przez mistrza Antoniego Burgundzkiego. W tle widzimy Waleriusza Maximusa (pisarz rzymski z I poł. I w. n.e.) pokazującego zniesmaczonemu cesarzowi Tyberiuszowi zepsucie moralne (ruję, chuć, poróbstwo itp.) jakie mają miejsce w koedukacyjnej (łozgrozo) łaźni publicznej i DLACZEGO należy natychmiast zamknąć wszystkie takie przybytki. Jest to ilustracja do przekładu księgi moralizatorskiej „Dziewięć pamiętnych czynów i powiedzeń”. (Obecnie znajduje się w zbiorach Berlin Staatsbibliothek, Pani Dep. Breslau 2, t. 2, k. 244. Domena Publiczna: commons.wikimedia.org). Dzieło było bardzo popularne u schyłku starożytności i początkach średniowiecza. W Polsce twórczość Waleriusza znana była już od czasów Wincentego Kadłubka (XII/XIII w.) i w podobny sposób prostowała moralność, a piękne i bogate ilustracje były takim tam średniowiecznym soft-porno. Dobre i to, gdyż moralizowanie kogokolwiek NIE było celem autora księgi – on napisał pomoc naukową dla szkół retoryki lecz Kościół, jak zawsze węszący wszędzie za demonami z cipki – musiał zagarnąć pod siebie, przerobić i zohydzić.

Walka Kościoła z higieną. Oraz dalekosiężne tego konsekwencje...

 

Kiedy rozmawia się z jakimś absolwentem katohogwartu na temat KORZENI cywilizacji, można usłyszeć stwierdzenie, że chrześcijaństwo jest kontynuacją kultury cesarstwa Rzymu a nawet jest tamtych osiągnięć rozwinięciem... Oto śliczniutki przykład tej „kontynuacji”.

 

Mieszkańcy starożytnego Rzymu jak wiadomo budowali wspaniałe termy, które były nie tylko łaźniami, spa ale też ośrodkami sportowymi. Korzystali z nich wszyscy, nawet niewolnicy. Ludzie tam jedli, załatwiali sprawy, spotykali się z przyjaciółmi, kochankami, prostytutkami... Cesarze chcąc przypodobać się ludowi fundowali wstęp dla biedniejszych. Wszyscy bardzo sobie cenili higienę i czystość. Było to tyle ważna, że konstrukcja sieci akweduktów gwarantowała, że nawet w razie ich uszkodzenia i spadku przepustowości, woda najpierw trafi do plebsu. Nagłe wyschnięcie darmowych fontann mogłoby bowiem doprowadzić do ulicznych zamieszek i podkopać zaufanie względem władz.1 Ówcześni lekarze starannie myli siebie i narzędzia pomiędzy jednym pacjentem a kolejnym. Nic nie wiedzieli o szkodliwych mikrobach, ale zwyczajnie brzydzili się BRUDU.

 

Zmieniło się to, niestety, w 537 roku gdy Goci zniszczyli/uszkodzili akwedukty i trzeba było pozamykać większość term. A geniusze kościelni wraz ze swoimi wychowankami, który już wówczas zarządzali dużą częścią miasta miasta, zwyczajnie NIE POTRAFILI tego naprawić. Dlaczego? Zapewne dlatego, że zamiast myśleć i działać – głównie umieli się modlić do bozi, akademie starożytne już były pozamykane, część rękopisów spalona. Byli niedouczonymi prostakami (czy czegoś nam to nie przypomina?) ale mieli bujną wyobraźnię. Wymyślili, że nie należy się myć zbyt często, gdyż to nie tylko jest zbędne ale również GRZESZNE! Jako przejaw hedonizmu. Mądrość tę oświeconą zaczęli narzucać mieszkańcom głosząc ją z podległych sobie ambon... Chociaż z czasem akwedukty częściowo naprawiono, ale termy już nigdy nie wróciły do dawnej świetności. A jeszcze żyli tam też żydzi, którzy mieli zwyczaj czyścić się regularnie. Ci bezbożnicy budowali mykwy, gdzie obmywali się po każdym stosunku z żoną a babeczki po menstruacji. Niezależni nawet od akweduktów gdyż woda w ich mykwie musi być naturalna: rzeka, źródło, deszczówka. Nie mówiąc już o innych niechrzczonych szatanach, którzy też zaczęli pojawiać się w Wiecznym Mieście – wyznawcach Allacha. Ci myli się kilka razy w ciągu dnia, przed każda modlitwą, a kiedy sikali to też myli ręce. No jawna obraza dla dobrego chrześcijanina, albowiem ten kogo chrzest oczyścił, nie musi się myć ponownie. W regułach niektórych najstarszych klasztorów (przykładowo benedyktyni2) mycie dopuszczano najwyżej 2 razy w roku. Oczywiście w zimnej wodzie i ukradkiem gdyż czerpanie jakiejkolwiek przyjemności z kąpieli uznane zostało za występek przeciw moralności. O oglądaniu własnych nagich narządów nawet nie wspomnę.

 

Chrześcijaństwo to jest taka pokrętna ideologia która mówi, że im ci gorzej na świecie, tym dla ciebie lepiej. Dokładnie dla twego życia po życiu. Stan niemycia był oznaką umartwiania ciała. Można powiedzieć smród wydzielany osobiście świadczył o świętości. Rozlało się to po Europie. Głownie zachodniej. Nasza flanka wschodnia jednak nie oczadziała tak dokumentnie, broniła się dzielnie. Może za sprawą zimnego klimatu ciepła kąpiel była czymś nad wyraz pożądanym? Choć zdarzały się wyjątki. Można tu wymienić żonę Bolka Wstydliwego – świętą (i dlaczego mnie to nie dziwi?) Kingę (1234–1292). Węgierkę z pochodzenia. Ta pani nie tylko zachowała dziewictwo nawet po ślubie, ale również nie kąpała się nigdy, twarz przemywała tylko aby przyjąć komunię. Gdy komplement usłyszała szybciutko biegła aby się ubrudzić nieco i tym sposobem oszpecić. Właściwie to nie dziwię się, że Bolek nie nalegał zbytnio na dzielenie łoża z kocmołuchem. Piastowie i Jagielloni generalnie byli czyściochami i nawet posłom z zachodu w Polsce kąpiel proponowano, o czym opowiadali w domu ze zgrozą.

 

Powoli, nie od razu, ciężko wszak czyściochy przegonić z łazienki, właściwie dopiero w Renesansie przeświadczenie iż częste mycie skraca życie stało się powszechne. W XVI-wiecznej Europie nastąpiła wielka ucieczka z łaźni. Uznano, że woda otwiera pory ciała na zarazę, przez co zażywanie kąpieli stało się zakazane a wręcz niebezpieczne. Sugerowano noszenie dopasowanego odzienia i wycieranie się, zamiast mycia.3 Czystość zaczęto już zdecydowanie odnosić do czystości duszy nie ciała a panowie konsekrowani-wszystkowiedzący-nieomylni dokładali wszelkich starań aby obrzydzić ludowi higienę. Zwłaszcza, że do grzesznej kąpieli trzeba się rozebrać, a nawet często (o zgrozo!!) przebywać razem z innymi roznegliżowanymi. Bezwstyd. Chuć, ruja, poróbstwo (pożądanie) i nie wiadomo co te szatany mają pod ubraniem... Aby umyć się trzeba się DOTYKAĆ, a przecież odwiecznym problemem spędzającym sen ze świętych powiek jest seksualność. Szczególnie damska. Ciepła kąpiel, nago i w fajnym towarzystwie przy winie, może PODNIECIĆ kobietę! Co wtedy? Wszak spółkować bozia dozwala jedynie w celu prokreacji, a kobiety jak wiadomo kontrolować swojego zachowania bez nadzoru uprawnionego mężczyzny nie umieją. Pojawiały się więc teksty mówiące, że kąpiel osłabia, powoduję głupotę, zabija płody w ciele matki czy wywołuje lumbago. Twierdzono, że kąpiel w publicznej łaźni może powodować zajście w ciąże, ze względu na unoszącą się w wodzie spermę...4 Niezamężnym wmówiono i to skutecznie, że mycie kuciapki może spowodować utratę dziewictwa. Powtarzały to podręczniki dla dorastających panienek jeszcze w XIX wieku!

 

Efekty? Nadzwyczajne!

 

Taki Król Słońce Ludwik IV Wielki (XVII wiek) szczycił się tym że kąpał się tylko 2 razy w ciągu swojego życia. Walił na kilometr tak szkaradnie, że brzydziła się go własna metresa, a pewien rosyjski poseł napisał o nim, iż „cuchnie jak dziki zwierz”. Za to był mistrzem propagandy, skutecznie kreował się na boskiego pomazańca i wybrańca.5 W Paryżu czy Londynie ludzie powszechnie chodzili śmierdzący, zarobaczeni i owrzodzeni, ale Kościół miał dodatkowe korzyści: wszelkie epidemie rozumiał jako „karę bożą” i tak nauczał. Ponieważ niejako przy okazji kościelni geniusze sprowadzili naukę do klepania pacierzy, innego wyjaśnienia nawet nie poszukiwano. Przywleczony zza oceanu syfilis zbierał w Europie obfite żniwo a księża lamentowali, że to kara za rozwiązłość. Trąd, ospa, dżuma i choroby weneryczne wrzucano do jednego wora. Zwalając winę na grzeszników i/lub żydów – ci zawsze byli na tyle blisko aby ich łatwo oskarżyć. Wreszcie kiedy w XVIII wieku francuscy i angielscy lekarze zaczęli wcierać w rany wydzielinę pochodzącą od krów chorych na ospę, zarówno protestanccy, jak i katoliccy duchowni byli wściekli. Logika za tym stała następująca: epidemia to kara boska, a woli Boga sprzeciwiać się w żaden sposób nie wolno.6 AMEN i pozamiatane.

 

Włosy myto raz na rok, gdyż uchodziło to za wysoce ryzykowne. My, Polacy, wnieśliśmy pewien wkład w chrześcijańską kulturę brudu: plica polonica czyli kołtun polski na łbie hodowali sobie głównie na wsiach, nie tylko u nas, ale przylgnęło gdy pewien lekarz problem opisał. Wierzono, że sklejony łojem, zarobaczywiony kłąb kłaków zatrzymuje w sobie wszelakie choroby, zaś jego obcięcie sprawia, że „materia chorobowa i jad rozchodzi się po całym ciele i zaatakowawszy je, dręczy głowę, nogi, ręce, wszystkie członki, wszystkie stawy, wszystkie części ciała prześladuje...”7 Kiedy ktoś sobie jednak pozwolił na zmianę stylizacji i jakimś cudem nie umarł – składał odcięte paskudztwo w kościele, aby „zemsty kołtuna” uniknąć.

 

Nowożytni lekarze, kiedy wreszcie uniwersytety zaczęły ich produkować, byli ograniczeni dokładnie jak większość dobrych chrześcijan. Wiele mieli miejsca dla modlitwy i ufności w boską siłę sprawczą, a znacznie mniej dla mydła. Podczas tradycyjnego porodu w domu, w asyście ludowej akuszerki, umierało 1-2% kobiet, lecz powstały pierwsze szpitale położnicze i dane te eksplodowały – umierać zaczęła nawet 1/3 pacjentek oddziałów położniczych! Aroganccy i wszystkowiedzący doktorzy zwalczali ludowe babki-zielarki-położne-znachorki-szeptunki z całą dostępną surowością, jako ZACOFANE ale także jako KONKURENCJĘ. Kobietom zalecano aby do porodu szykowały się jak na śmierć (spowiedź, ostatnie namaszczenie) a jednocześnie zwyczajnie nie dezynfekowano niczego. Lekarze nie myli rąk i nie zmieniali ubrania pomiędzy krojeniem trupów w prosektorium, a asystowaniem przy rodzącej! Złośliwe bakterie zgromadzone pod jednym dachem załatwiały sprawę. Młody wiedeński doktor Ignaz Semmelweis, który próbował narzucić podstawowe zasady szorowania rąk, został niemal o zniesławienie oskarżony! Przecież WYKSZTAŁCENI (i rozmodleni) doktorzy nie mogli być winni śmierci swoich pacjentek.8 Higieniczna rewolucja dotarła na sale szpitalne dopiero w latach 80. XIX wieku – mniej niż półtora wieku temu!!! Pomyślmy teraz gdzie medycyna MOGŁABY być obecnie, gdyby ciepłej wody POGAŃSKICH lekarzy – nie zastąpiono świeconą + mamrotanie modlitw i inne równie przydatne gusła.

 

Zmiany, powoli, z oporami lecz jednak się dokonały, tyle że nie wszyscy to zauważyli i w roku 2020, niejaka Dudziak Urszula (dr hab., prof. KUL, psycholog, teolog, doradca życia rodzinnego, instruktor naturalnego planowania rodziny, profesor nadzwyczajny w Katedrze Psychopedagogiki Rodziny, członek powołanego przez ministra zdrowia Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny, ministerialny rzeczoznawca podręczników wychowania do życia w rodzinie) Popisała się stwierdzeniem, iż mycie części intymnych to grzech i bezeceństwo.9

 

KURTYNA

 

 

1 wielkahistoria.pl (7 IX 2020): Kamil Janicki, Po co w starożytnym Rzymie budowano akwedukty? [dostęp: 23 III 2023].

2 Najstarszy katolicki zakon mniszy na Zachodzie, założony został w 529 roku przez św. Benedykta z Nursji.

4 styl.interia.pl (18 XII 2021): Katarzyna Adamczak, Brudne zwyczaje średniowiecznej Europy [dostęp: 23 III 2023].

5 ciekawostkihistoryczne.pl (8 XII 2020): Maria Procner, Nie wszystko Słońce, co się świeci. Prywatne życie Ludwika XIV [dostęp: 2 III 2022].

6 krytykapolityczna.pl (28 I 2021): Kaja Puto, 7 wielkich osiągnięć ludzkości, którym sprzeciwiał się Kościół [dostęp: 2 III 2022].

7 wielkahistoria.pl (15 II 21): Daniel Musiał, Kołtun. Czym był i dlaczego polscy chłopi panicznie bali się go obcinać? [dostęp: 12 III 2022].

9 Cytat pochodzi z zapytania nr 1223, które do ministra edukacji narodowej w sprawie ekspertki ds. wychowania do życia w rodzinie, złożył w dn 29 VII 2020, Maciej Kopiec, poseł Ziemi Śląskiej do Sejmu RP.

Zapałała do nich namiętnością, gdy ich zobaczyła; i wysłała do nich posłańców, do Chaldei. Wtedy Babilończycy przyszli do niej, aby się z nią popieścić i skalali ją swoją rozpustą. A gdy została przez nich skalana, odwróciła się od nich jej dusza. A gdy tak jawnie uprawiała swoją rozpustę i odsłaniała swój srom, wtedy i moja dusza odwróciła się od niej, tak jak odwróciła się od jej siostry. Lecz ona jeszcze wzmogła swoją rozpustę, przypominając sobie dni swojej młodości, gdy uprawiała wszeteczeństwo w ziemi egipskiej. Zapałała namiętnością do swoich zalotników, których członki były jak członki osłów, a wytrysk ich nasienia jak wytrysk ogierów.
Prostytutki, kurtyzany, kurwy, kokoty, JAWNOGRZESZNICE.. łaźnia rzymska i higiena

PRZECZYTAJ WIĘCEJ